07–08/2018

Grażyna Obrąpalska

Stany Zjednoczone

Autobiografia biografa
Apetyt czytelniczy na biografie nie maleje. Biografie lubimy czytać, i to na całym świecie. Wśród najlepiej sprzedających się książek na aktualnej liście Amazon figuruje ich blisko sto.

Książka Jamesa Atlasa The Shadow in the Garden: A Biographer’s Tale (Cień w ogrodzie. Opowieść biografa) wydana w 2017 roku (Pantheon Books) opowiada o pracy biografa od kuchni.

James Atlas, pisarz, publicysta, wydawca i edytor urodził się w 1949 roku na obrzeżach Chicago. Studiujący w Harvardzie Atlas po otrzymaniu w 1971 roku prestiżowego stypendium Fundacji Rhodesa znalazł się w Oksfordzie. Tam też rozpoczęło się jego zainteresowanie biografistyką, które, według niego, nabrało znamion obsesji. Zrozumiał, że równie mocno jak wiersze poetów interesuje go ich życie.

Niezwykle szczęśliwe okazało się spotkanie w Oksfordzie Richarda Ellmana, legendarnego autora biografii Williama B. Yeatsa, Oscara Wilde’a i Jamesa Joyce’a. Wykładający w Oksfordzie w latach 1970−1984 amerykański uczony jest uważany za największego biografa XX wieku, a biografia Joyce’a jego autorstwa do tej pory jest uważana za jedno z najlepszych dzieł w historii gatunku.

Biografowie generują wiele negatywnych opinii. Oscar Wilde, James Joyce, Vladimir Nabokov nie kryli głębokiej irytacji. Zainteresowanie ich życiem to wulgarne podglądactwo, twierdzili. Dziewiętnastowieczna angielska pisarka Mary Anne Evans, publikująca pod pseudonimem George Eliot, narzekała, że w chwilę po śmierci pisarza jego biurko zostaje spenetrowane, a każdy drobiazg, często bez znaczenia, wystawiony na żarłoczne spojrzenia. To literatura dla ludzi, którzy najczęściej są zbyt leniwi, aby przeczytać z uwagą ich książki, pisała. Można także usłyszeć, że biografie są rodzajem rewanżu maluczkich nad wielkimi.

Łagodniejsza wersja brzmi: czytelnicy chcą wiedzieć, jak inni żyli, aby móc poprawić własne życia. Takie zainteresowanie jest czysto ludzkie. Ale pojawia się pytanie, czy samo życie ma wiele wspólnego z prawdziwymi osiągnięciami twórcy. Autor Cienia w ogrodzie twierdzi, że celem biografa jest pokazanie, jakie czynniki, oprócz geniuszu, wpłynęły na ukształtowanie się twórcy, jakie były genezy jego książek, pod wpływem jakich socjalnych, historycznych i literackich zdarzeń ukształtowała się jego osobowość. Z taką opinią nie sposób się nie zgodzić. Biografie są potrzebne.

Jak wiadomo, władza biografa jest w sumie bardzo duża − nie polega na fabrykowaniu faktów, ale na ich wyborze, co pozwala na ułożenie ich w taki porządek, jaki jej autor chce wykreować, i w rezultacie na stworzeniu mniej lub bardziej subiektywnego obrazu. Pod niezwykle istotnym wpływem Richarda Ellmana zaczęła się długa przygoda autora The Shadow in the Garden. Autorem stwierdzenia „cień w ogrodzie” jest Saul Bellow; tym cieniem jest biograf, czający się w ogrodzie, wieczne memento mori.

James Atlas jest wyznawcą intrygującej tezy: prawdziwy biograf nie wybiera podmiotu swojego zainteresowania − to on zostaje wybrany i nie powinien spocząć przed wywiązaniem się z zadania. Pierwsza książka autorstwa Atlasa to biografia poety i prozaika Delmora Schwar­tza (1913−1966), którego krótkie życie znaczone było wzlotami i upadkami. Urodzony w rodzinie rumuńskich emigrantów na nowojorskim Brooklynie, niezwykle uzdolniony twórca nie potrafił sobie poradzić z życiem. Studiujący na najlepszych uniwersytetach, błyskotliwy, charyzmatyczny rozmówca, świetnie znany w kołach nowojorskich intelektualistów poeté maudit utonął w alkoholu i narkotykach. A przecież dwudziestoparoletni poeta był wysoko ceniony przez największych, między innymi T.S. Elliota i Ezrę Pounda. Schwartza wcześnie zaczęły męczyć obsesje − nękał swoich przyjaciół, śledził ich, dzwonił w środku nocy. W rezultacie ich grono malało. (Jeden z jego wierszy, Ballada o dzieciach cara, został przetłumaczony przez Czesława Miłosza).

Pięćdziesięciotrzyletni Delmor Schwartz zmarł na atak serca w marnym hoteliku na Times Square. Jego ciało dwa dni leżało w kostnicy, zanim znalazł je na liście zmarłych dziennikarz „The New Timesa”. Po pojawieniu się nekrologu z fotografią poety po ciało zgłosił się jego stary przyjaciel Dwight Macdonald, jeden z najbardziej znanych krytyków lat sześćdziesiątych. Macdonald po zapłaceniu zaległego rachunku hotelowego zajął się porządkowaniem spuścizny Schwartza. Zgromadziwszy nieuporządkowane rękopisy z pokoju poety, po kilku latach przekazał je Yale University. James Atlas opisuje drżenie rak, z jakim otwierał nieuporządkowane archiwum.

Opublikowana w 1977 roku, będąca owocem kilku lat pracy biografia Delmora Schwartza, Delmore Schwartz: The Life of an American Poet, została bardzo dobrze przyjęta przez krytykę.

Jak się okazało, znacznie łatwiejsza jest praca nad biografią nieżyjącego twórcy.

Saula Bellowa Atlas spotkał po raz pierwszy w trakcie gromadzenia informacji do biografii Schwartza, którego noblista dobrze znał. Najpiękniejszy literacki wizerunek poety wyszedł spod pióra Saula Bellowa − Von Humboldt Fleischer w Darze Humboldta jest portretem Schwartza.

W 1987 roku James Atlas wysłał list do pisarza z pytaniem, czy może zostać jego biografem. Był przekonany, że został wskazany przez palec losu. Łączyła go bowiem z pisarzem wiele. Bellow, urodzony w Kanadzie, lata, kiedy się kształtował, spędził w Chicago. Młodszy o generację Atlas wychował się w tym samym środowisku. Zostali ukształtowani przez żydowskich emigrantów z Europy, Bellow przez pierwsze pokolenie, Atlas przez drugie pokolenie. Chodzili tymi samymi chicagowskimi ulicami. Ich krewni i sąsiedzi znali się. Oddychali tym samym powietrzem.

Napisanie biografii żyjącego pisarza, który w 1986 roku otrzymał Nagrodę Nobla, okazało się znacznie trudniejszym zadaniem. Nieżyjący Delmore Schwartz nie mógł się obrazić lub zaprotestować. Nie protestowała rodzina − Schwartz zmarł bezpotomnie, jedyny żyjący krewny, brat, był inżynierem i nie interesował się literaturą.

Saul Bellow opierał się przed wpuszczeniem biografa w swoje życie. Wprawdzie pisarz nie autoryzował biografii, ale nie szczędził Atlasowi swojego czasu i spotykał się z nim wielokrotnie. Po jedenastu latach pracy nad biografią Bellowa, licznych konsultacjach, wywiadach z najbliższymi, współpracownikami, przyjaciółmi i wrogami wyszła książka, którą krytyka przyjęła bez entuzjazmu, a noblista szczerze znienawidził.

Najciekawsze w książce wydają się szczegóły współpracy biografa z pisarzem. Saul Bellow starał się pilnować pola swojej prywatności − przed publikacją udzielał zgody na cytowanie każdego listu czy dokumentu, parafował każdą stronę osobistego archiwum. Jednak urodzonego w 1949 roku Jamesa Atlasa od noblisty dzieliło bardzo wiele. Kością niezgody był, niewybaczalny dla nowojorskiego liberała, konserwatyzm Bellowa. Doprowadziło to do pojawienia się w książce licznych sądów wartościujących. Atlas pisze bardzo obszernie o prywatnym życiu autora Herzoga. Bellow, zawsze wierny przyjaciel, nie zawsze uważny ojciec czy wierny małżonek (ożenił się pięć razy), dostarczył bogatego materiału. Pisarz był świadom, że jest to w jego wypadku cena, jaką się płaci za całkowite oddanie powołaniu.

Jednym z bliskich przyjaciół pisarza był Allan Bloom, autor książki The Closing of American Mind (1987, Umysł zamknięty), dwukrotnie wydanej w Polsce. Wybitny humanista i filozof swoją książką, do której wstęp napisał Bellow, wywołał wielką burzę. Wąski, nietolerancyjny dogmatyzm akademii, z których usunięto kanon klasyków filozofii i literatury, kształci generację analfabetów − to główna teza książki. Allan Bloom wskazał na ciekawą dychotomię − wąski, nietolerancyjny dogmatyzm akademii idzie w parze z postępującą wulgaryzacją i powiększaniem pola tolerancji obyczajowej. Na autora wstępu, Saula Bellowa, posypały się gromy.

W 1993 roku, już na łożu śmierci, częściowo sparaliżowany Bloom podyktował swoją ostatnią książkę Love and Friendship. Analizował w niej, między innymi, pojęcie miłości u Szekspira, Tołstoja, Flauberta, Stendhala, Jane Austen. Do Jamesa Atlasa, wpływowego krytyka współpracującego z „The New Yorker” i „The New York Times Magazine”, zadzwonił Bellow z prośbą − nie ukazało się bowiem ani jedno omówienie książki przyjaciela. Interwencja nie pomogła, jedyna recenzja, pióra jednej z feministek, zredagowana przez samego Atlasa, zgnębiła niemiłosiernie Love and Friendship.

Na tym skończyły się kontakty z pisarzem nienawidzącym poprawności politycznej.

Po latach Atlas czyta jeszcze raz swoją biografię; jego uwagę zwraca kilkanaście poważnych błędów − kiedy był niesprawiedliwy, nadmiernie polityczny, wielokrotnie oskarżając Bellowa o rozwijający się z wiekiem głęboki konserwatyzm i coraz większy mizoginizm. Duża liczba kobiet, które przewinęły się przez życie pisarza, wywołuje u biografa uczucie pewnej zazdrości. Atlas kilkakrotnie podkreśla, że Bellow był niezwykle przystojny. Wreszcie przyznaje − Bellow był geniuszem. Skupienie na negatywach, komplikacjach życia rodzinnego, stosunku do dzieci, zwłaszcza poglądy pisarza, nie do przyjęcia dla liberalnego Atlasa, spowodowały, że biografia nie przetrwała próby czasu.

Jak w wypadku prawie każdej biografii, pojawiające się ciągle nowe dokumenty, listy zmieniają akcenty, korygują sądy i unieważniają fakty. Jednym z najciekawszych okazało się obszerne wspomnienie autorstwa Bobby Merkel. Młodszą o dziesięć lat aspirującą pisarkę łączył z Bellowem romans. Z jej wspomnień wyłania się nie portret mizogina, ale cierpliwego, wiernego przyjaciela, który po skończeniu związku nigdy nie zapomniał o dawnej kochance. Nie szczędzi czasu, udziela cennych porad, pomaga w kontaktach z wydawcami. Kariera literacka Merkel nie powiodła się, ale z jej wspomnień wyłania się portret czułego, wiernego przyjaciela. Ostatnie, przelotne już, spotkanie na lotnisku osiemdziesięciodziewięcioletniego Bellowa z siedemdziesięciodziewięcioletnią Bobby Merkel uderza nieczęsto spotykanym ciepłem, którego nie szczędzi pisarz starszej pani.

Virginia Woolf napisała, że każda generacja potrzebuje własnej biografii. Fakty mogą być reinterpretowane. Opinie zmieniają się z upływem czasu. Historia odnawia się nieustannie. W każdym pokoleniu patrzymy na nią inaczej. Także na życie wielkich i mniejszych pisarzy.

Można zadać ważne pytanie, czy musimy wiedzieć o wszystkich wszystko, bezlitośnie zdejmować wszystkie zasłony, podglądać, przekraczać granice, a przecież każda epoka zmienia hierarchie, także etyczne.

Po latach sześćdziesięcioletni James Atlas pakuje do wózka na zakupy siedemdziesiąt trzy biografie za swoich półek i zawozi je do jednej z charytatywnych organizacji. Czy to tylko proste czyszczenie zawartości biblioteki, czy akt oczyszczenia mózgu od trwającej lata zależności − tego do końca nie wiemy.

James Atlas: The Shadow in the Garden: A Biographer’s Tale,
Pantheon Books 2017.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.