07–08/2018

Monika Válková Maciejewska

Czechy

Wydawałoby się, że o naszych południowych sąsiadach wiemy już dostatecznie dużo. Przy ocenie charakteru tychże na usta cisną się przynajmniej dwa określenia: autoironiczni, a co za tym idzie, zdystansowani do siebie i świata. Polaków zazwyczaj określano za pomocą przymiotników przeciwstawnych. A to, jak się okazało w maju, nie ma z naszym charakterem nic wspólnego! Specyficzny projekt przeprowadzony w ramach festiwalu „Świat książki” w Pradze (10−13 maja) nakazał nam zweryfikować te mylne spostrzeżenia. Dowiódł on bowiem, że to właśnie Polacy są ironiczni, a Czesi patetyczni! Przedsięwzięcie komiksowe zatytułowane Spolu v bublinách, czyli „Razem w chmurkach”, polegało na tym, że to Czesi kreślili polską, a Polacy czeską historię. Rzecz pomysłowa i osobliwa, nic zatem dziwnego, że przyciągnęła sporą publiczność. A gdy spotka się wiele głów, to i rezultat wychodzi nieoczekiwany. A to dopiero początek ciekawych literackich inicjatyw połowy roku 2018.

Drugi kwartał w Czechach niewątpliwie upłynął pod znakiem literatury. Liczba festiwali, plebiscytów, konkursów i ankiet wśród czytelników była imponująca. Jedną z kluczowych majowych imprez był właśnie opisywany powyżej „Świat książki” („Svět knihy”, Praha 2018), 24. edycja międzynarodowych targów książki połączona z literackim festiwalem. Polskę reprezentowali w tym roku Adam Zagajewski i Elżbieta Cherezińska (oraz inni).

Miesiąc wcześniej z kolei, 4 kwietnia, wyłoniono laureatów nagrody Magnesia Litera, odpowiednika polskiej Literackiej Nagrody Nike. Najlepszą książką beletrystyczną (Magnesia Litera za prózu) okazała się Láska v době globálních klimatických změn (Miłość w czasach globalnych zmian klimatycznych) Josefa Pánka, wydawnictwo Argo; książką roku ogłoszono Opuštěnou společnost. Česká cesta od Masaryka po Babiše (Opuszczone społeczeństwo. Droga Czechów od Masaryka po Babisza) Erika Tabery’ego, wydawnictwo Paseka; a za poezję nagrodzony został Milan Děžinský za tom Obcházení ostrova (Obchód wyspy), wydawnictwo Host. Tegoroczny plebiscyt był wyjątkowy. Czechy i Słowacja obchodzą bowiem stuletni jubileusz niepodległościowy, stąd na tę okoliczność zmotywowano literacko czytelników i zaproponowano odbiorcom wybranie Książki Stulecia. Do dyspozycji było pięć pozycji na każdy rok, zaczynając od 1918, a na roku 2017 kończąc, które wybrało jury składające się ze specjalistów w zakresie literatury i kultury. Następnym krokiem było wybranie jednej książki z każdego roku (tu już głosowali czytelnicy, w sumie 165 osób), wywieszenie uzgodnionej tak listy na stronach plebiscytu Magnesia Litera i rozpoczęcie głosowania. Wybierali zarówno literaturoznawcy, jak i zwykli śmiertelnicy. Obie grupy zgodziły się co do jednego: że laur zwycięstwa (wybór specjalistów) / drugie miejsce (wybór szarego człowieka) należy się Jaroslavowi Haškowi za Przygody dobrego wojaka Szwejka (1921). Poza tym każda grupa postawiła na co innego: literaturoznawcy zapragnęli wyróżnić Bohumila Hrabala za Obsługiwałem angielskiego króla (1982) oraz Karla Poláčka za Bylo nás pět (1946; Było nas pięciu w polskim przekładzie Zdzisława Hierowskiego). Reszta odbiorców doceniła Saturnina (1942) Zdeňka Jirotki, a także, a jakże!, Ladislava Smoljaka i Zdeňka Svěráka, za postać Járy Cimrmana i jego teatr: Cimrman: Divadlo Járy Cimrmana (1987). Przebieg kolejnych etapów głosowania nie był jednak wolny od gorących dyskusji.

Jan Němec poświęcił nagrodzie całą stronę już lutowego (sic!) Hosta (2/2018), poetycko porównując Magnesię Literę do, w skrócie, „drapaka dla kotów, na którym piłujemy intelektualne pazurki”. Zarzuca organizatorom niejasne reguły wyboru dzieł, nierówną liczbę pozycji w poszczególnych kategoriach i, zarzut kategorii najcięższej, pominięcie faworytów, a w zamian zaprezentowanie książek, których krytycy z szeregów branżowej prasy bynajmniej nie zaliczali do twórczości wyjątkowej, stąd niekiedy czytelniczo pomijali. Podobnie oceny zebrał sam plebiscyt Książka Stulecia. W wątpliwość podano same dzieła – bohaterów spisu – sugerując, że te niemal sprzed stu lat i nieco późniejsze mało kto czytał i zna (oprócz twórczości Haška), a nowsze tytuły z kolei to i tak zdobywcy wyróżnień literackich. Stąd Jan Němec już w lutym wiedział, że bój będzie się toczył pomiędzy Saturninem a Szwejkiem. Tak też się stało.

Przewidywalność wyników festiwali to nie jedyna bolączka czeskiego świata literackiego. W 2019 roku Czechy mają być gościem honorowym targów książki w Lipsku i już teraz przebiega dyskusja, kto i z czym powinien tam jechać („Host” 4/2018). Czy mają to być autorzy wpisujący się w uniwersalny europejski kod, czy może ci, którzy prezentują regionalność i oryginalność? Czy lepiej ponownie, ale za to niewątpliwie skazując się na sukces, postawić na mocne nazwiska Hrabala, Kundery, Haška czy Kafki, a może lepiej postawić na współczesność i świeżość, licząc się z niebezpieczeństwem marginalizacji nowego wobec klasycznego. Tak czy inaczej Miroslav Balaštík, redaktor naczelny „Hosta”, szansę młodym autorom by dał. Bo prawdziwy talent, choć pierwotnie chowany przed światem, w konfrontacji z międzynarodową publicznością będzie miał szansę zwiększyć siłę rażenia. Zmarnowanie takiej okazji byłoby po prostu grzechem i wielką szkodą dla czeskiej kultury.

Taką okazję światowej prezentacji dostał Štěpán Hulík, scenarzysta Gorejącego krzaka (Hořící keř) w reżyserii Agnieszki Holland oraz Pustkowia (Pustiny) Alice Nellis i Ivana Zachariáša, i świetnie ją wykorzystał. Oba seriale odniosły wielki sukces za granicą, Gorejący krzak sprzedano do pięćdziesięciu krajów, natomiast drugi z nich był pierwszą produkcją europejskiego kanału HBO emitowaną przez jego odpowiednik w Stanach Zjednoczonych. Mimo niewątpliwych sukcesów i tak w wywiadzie udzielonym w kwietniu Janowi Němcovi ten młody, wielce utalentowany i wielokrotnie nagradzany artysta (Czeski Lew na festiwalu filmowym w Karlowych Warach za scenariusz Gorejącego krzaka; Magnesia Litera za Kinematografię zapomnienia, [Kinematografie zapomnění, 2011]) nieco wątpi w swoją siłę przebicia. „Nie wiem – mówi – czy mój talent jest wystarczający, by zainteresować kogokolwiek za granicą” („Host” 4/2018). Oba seriale wyemitowano na Zachodzie, ale, jak ocenia autor, „jako ciekawostkę, kuriozum: bo oto choć film dobry, to w dziwnym języku i w dziwnej ziemi, o której nikt nic nie wie”. W skromnych słowach opowiada o swojej karierze i drodze do sukcesu, sumiennej, rzemieślniczej pracy oraz o tym, o czym marzy i co w spełnieniu życzeń może pomóc. Otóż Štěpán Hulík chciałby zrealizować film za granicą. Za wzór stawia sobie Agnieszkę Holland i Miloša Formana, którzy scenarzystów doceniali i pokładali w nich nadzieje. Forman mawiał, że „dobry scenariusz może zrealizować i kiepski reżyser, a mimo to film stale będzie trzymał poziom. Mając jednak do dyspozycji zły scenariusz, nawet kapitalny reżyser nie będzie w stanie nakręcić ciekawej fabuły”. W wywiadzie tym Forman (18.02.1932–13.04.2018) pojawia się dość często. Nie dziwi też to, że wspominać reżysera świat kina będzie i na tegorocznym festiwalu w Karlowych Warach (29.06–07.07.2018).

Filmowe w maju z kolei było Brno. Tam od 2 do 5 maja po raz pierwszy miał miejsce międzynarodowy festiwal serialu „Serial Killer”. Pokazywano czeskie nowości, nie zabrakło też gości z zagranicy, m.in. z Niemiec, Danii i Bałkanów (wygrał chorwacki film Strážce hradu, [chorwacki Čuvar dvorca, pol. Strażnik zamku]). Przegląd nie pominął najlepszych produkcji z Europy Środkowej i Wschodniej (polski Ultraviolet w reżyserii Jana Komasy i Stanisława Fabickiego), skupił trendy telewizyjne i sieciowe, a wisienką na torcie była próba pobicia rekordu we wspólnym wpatrywaniu się w portret Davida Lyncha (sic!) pokazywany na ekranie. Z tego niezwykle unikatowego wydarzenia powstał film obrazujący stosunek Czechów do reżysera.

Jubileusz stulecia powstania Czechosłowacji filmowcy chcą uczcić specjalną produkcją. Będzie to film – wywiad z Tomaszem Garrigue Masarykiem (pt. Hovory s TGM), pierwszym prezydentem republiki po 1918 roku – z Karlem Čapkiem (w rolę pisarza wcieli się Jan Budař, znany polskiemu widzowi m.in. z filmu Nuda w Brnie). Film o dwóch wybitnych osobistościach czeskiej kultury i polityki wejdzie do kin 18 października, w dzień oficjalnego ogłoszenia niepodległości Czechosłowacji.

Wynika z tego, że świętowanie niepodległości u Czechów przebiega przede wszystkim na podłożu kulturalnym, a realizowane projekty cieszą się dużą popularnością wśród odbiorców. Włączono w to i nas. Wszak hasło jednego ze spotkań na targach książki w Pradze brzmiało: Slavíme sté výročí Československa a Polska sPOLeCZně! („Świętujemy setną rocznicę Czechosłowacji i Polski wspólnie”). Warto tak wyjątkowy jubileusz wykorzystać do lepszego poznania siebie nawzajem. Na przykład w wakacje.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.