03/2021

Janusz Drzewucki

Czytając Różewicza (3)

Wspominając czasy dzieciństwa i młodości w Radomsku, Stanisław Różewicz, młodszy brat Tadeusza, w książce Nasz starszy brat (poświęconej pierwszemu z braci – Januszowi, zabitemu przez gestapo w listopadzie 1944 roku) pisze: „Stale jeszcze był dom. Pełen kłopotów i niepokoju. Byliśmy jeszcze razem”. W pomieszczonych w tym tomie zapiskach Janusza z lat 1937–1938 czytamy: „Kiedykolwiek czuję za sobą kogo, odczuwam niepokój”, a także: „Jeżeli teraz piszę, to dlatego, by dać ujście temu niepokojowi, jaki ogarnął mnie na skutek diabli wiedzą czego. Niepokój to znaczy nie obawa, ale brak równowagi”. W Dzienniku gliwickim pod datą 27 maja 1957 roku Tadeusz zanotował: „W domu jakiś niepokój – choć niby wszystko jest spokojnie”. W tym czasie matka braci Różewiczów leży w szpitalu, jest już ciężko chora. Umrze kilka tygodni później, 16 lipca. W rodzinnej, w domowej przestrzeni braci Różewiczów to nie ojciec był najważniejszy, lecz właśnie matka. Nie ma chyba przesady w tezie, że świat wykreowany przez Tadeusza Różewicza w wierszach, w opowiadaniach, w sztukach teatralnych to świat matriarchalny, czego dowodem wydana w 1999 roku książka Matka odchodzi, w której pisarz zamieścił fragmenty z cytowanego wyżej Dziennika gliwickiego.

W tej wznowionej w roku 2004 książce pisarz zebrał – oprócz wspomnień i konfesji o matce Stefanii Marii z Gelbardów Różewiczowej – ponad dwadzieścia poświęconych jej utworów wierszem i prozą, w tym także opowiadanie Grzech z matką w jednej z ról głównych. Nie znaczy to wcale, że w tomie tym pisarz przedrukował wszystkie swoje utwory, w których motyw matki jest obecny. Nic z tych rzeczy. Motyw matki obejmuje więcej, a nawet dużo więcej utworów niż te, które autor skonfrontował ze sobą w książce, za którą w jubileuszowym roku 2000 przyznano mu Nagrodę Nike.

Analizując statystykę pojawiania się tego motywu zarówno w liryce, jak i epice oraz dramacie tego autora, dochodzimy niechybnie do wniosku, że matka jest jednym z kluczowych motywów tej twórczości, tematem podstawowym i zasadniczym, cokolwiek by powiedzieć – wszechobecnym. W samym tylko debiutanckim zbiorku Niepokój matka we własnej osobie pojawia się w kilku wierszach: „po ulicach chodzi / matka powieszonych / czarna / srebrną głowę niesie / w dłoniach” (Matka powieszonych), „Widzę / śmieszny posąg boleści / w przydeptanych pantoflach / przy kuchni / małą krzywą / figurkę / skamieniałej matki” (Dwa wyroki), „Z domu mojego / kamień na kamieniu […] w drugiej stronie jest wiatr / który rozwiał dym i matkę” (Z domu mojego), „Przez pokój idzie biedna matka / poprawia fotografię płacze” (Martwy owoc), „jakby mannę niebieskie kamienie / ucierały dla ojca i matki / za radości niepowszedni chleb” (Wiatraczek), „Matka ciemna jak oliwka / ze srebrnym księżycem w uchu / nuci piosenkę której nie pojmują” (Nieporozumienie w tramwaju), na dodatek dziecko „pyta matki / «co to?»” (Słońce); poza tym widzimy „twarze matek” – partyzanta, Żyda, „młodego” i „kurierki” (Termopile polskie), a nawet „Panny pokwitające / matki z wydętym brzuchem” (Wieczność mieszczańska). Z tego wyliczenia wynika jasno, że nie za każdym razem mamy do czynienia z jedną i tą samą matką, czasem rzeczywiście z matką samego poety; czasem z matką w szczególe, czasem w ogóle, z matką jako taką, z archetypem matki.

Z równie wielką częstotliwością matka pojawia się w następnym zbiorze tego autora, czyli w Czerwonej rękawiczce: „matka jest mała / i można ją nosić na rękach” (Kasztan), „Matka od której / odcięli mnie / po urodzeniu / jest jak kamień” (Obcy), „Nagle otworzy się okno / i matka mnie zawoła / już czas wracać” (Powrót), „Matka rozgrzebuje kopiec / i wydobywa młodą głowę / z jasnego promienia […] Matka żywcem pogrzebana” (Kopiec), „ale kto zobaczy moją matkę / zaszczute zwierzątko / z wytrzeszczonym okiem” (Ale kto zobaczy…). To matka bawiąca się z synami (w wierszu Zabawa w konie) i matka roniąca łzy, płacząca (Od moich stóp oraz Gałązka oliwna), rozpaczająca po śmierci syna, który poszedł na wojnę, zginął, a jeśli nie zginął, to zmaga się z powojennymi urazami na duszy, umyśle i ciele; matka żołnierzy, partyzantów, więźniów, katowanych i mordowanych. A zatem to także matka z takich opowiadań ze zbiorów Opadły liście z drzew oraz Przerwany egzamin, jak Trucizna, Synowie, Morze, Piwo.

Matka gwarantuje bezpieczeństwo, wydaje się niemal świętą, jak w wierszach z tomu Uśmiechy: Przemiany oraz Zły syn. To matkę syn pyta, gdzie jest jego karabin (Ballada o karabinie w tomie Pięć poematów), to ona czeka na niego wracającego z lasu i to ona grzebie swoje dziecko (PowrótTrzydziesty ósmy równoleżnik w zbiorze Czas który idzie), to ona przynosi chleb do więzienia i to ona jest bita po twarzy przez żandarma (Gabriel Péri oraz Był styczeńWierszach i obrazach); matka bestialsko torturowanego i zabitego (Z uśmiechu uczynili potwora w zbiorze Równina). Ale z drugiej strony: „ręce matki / podają chleb i mleko” (ZasłonyPoemacie otwartym); poeta opisuje zatem „dłoń matki” i to, jak „matka gotuje zbożową kawę” oraz przynosi „coś do jedzenia w koszyczku” (wiersze: Rozwarte, Jestem realistą oraz Nie nadaje się do życiaFormach). To jest moja matka, to mogła być moja matka, to jest matka kogoś takiego jak ja, to matka jednego z nas – zdaje się nam podpowiadać poeta.

Po latach, najpierw w poemacie Złowiony, a potem w zbiorze Opowiadanie traumatyczne Różewicz zamieści krótki zapis wierszem ⁂(Przedzierałem się przez sen), w którym: „szła do mnie matka […] matka z tamtym strachem”, a po jej śmierci wyzna: „nie wierzę tak otwarcie / głęboko / jak głęboko wierzyła / moja matka” (Cierń z tomu Regio), będzie przyglądał się matce na cudem ocalonej z wojennej pożogi fotografii (FotografiaOpowiadania traumatycznego), będzie rozmawiał z nią, stojąc nad jej grobem (Spóźniona odpowiedź w wyborze Na powierzchni poematu i w środku).

Z większym lub z mniejszym prawdopodobieństwem można przyjąć, że Tadeusz Różewicz pisząc o matce, pisze o swojej matce, ale przecież nie zawsze. Bo oto matka, do której w stajence „Dzieciątko wyciągało ręce”, matka Jezusa (Wigilia w obcym mieście oraz Nieznany listRozmowie z księciem) i jego serce „w cierniowej koronie”, a także „przezroczysty cień matki” i jeszcze Pietà zobaczona we Włoszech (Drzwi oraz Za przewodnikiemTwarzy trzeciej). To Matka Boska, nierzadko Częstochowska: „bizantyjska twarz Matki” i „matka z ciemną twarzą” (z poematu Równina), której wizerunek został przywołany w opowiadaniach: Owoc żywota czy Moja córeczka. To wreszcie „matka przestrzeni” (Elegia prowincjonalnaPięciu poematach), matka natura, matka ziemia, „nasza Matka ziemia” i „stara Matka ziemia”, o której mowa w wierszach: Na łonie natury (Poemat otwarty), ⁂(O świcie) (Twarz trzecia), a ponadto w poemacie Na powierzchni poematu i w środku oraz w tytułowym wierszu cyklu cóż z tego że we śnie z ostatniego okresu twórczości; wreszcie „matka matek” w Gawędzie o spóźnionej miłości i w poemacie recycling (zawsze fragment. recycling), ale także w mikropowieści Śmierć w starych dekoracjach, w szkicu O podstępach dobrej matki natury, w sztuce Śmieszny staruszek. I jeszcze „matka większa / od ziemi” (WieżaFormach).

W utworach Różewicza spotkamy także matki innych, matkę tego drugiego, ale przecież jednak matkę. To „jego matka” (Chłopiec w czerwonej czapeczceUśmiechach), to matka przyjaciela z dzieciństwa Zbyszka, który utonął (Kogo tu nie maSrebrnym kłosie), wreszcie matka Hansa Christiana (Żebraczka z OdenseSrebrnym kłosie), matka Hamleta (StreszczenieTwarzy trzeciej), matka Lwa Tołstoja (Z kroniki życia Lwa TołstojaRegio), matka Franza Kafki (w wierszu przerwana rozmowa w zbiorze Płaskorzeźba i w sztuce Pułapka), matka świętego Tomasza, matka Fryderyka Nietzschego i jakby nie dość tego matka Führera (co zobaczył Akwinata, wieczny powrót oraz nauka chodzeniaWyjściu); cóż, „nawet James Joyce / miał matkę” – czytamy w Miłości do popiołów (w zbiorze Na powierzchni poematu i w środku).

Matka – ale najczęściej w towarzystwie Ojca, a zatem w sensie metaforycznym lub alegorycznym, jako uosobienie Matki występuje w każdym ważniejszym dramacie: w Kartotece i w Kartotece rozrzuconej, w Grupie Laokoona i w Rajskim ogródku, w Białym małżeństwie i w Odejściu Głodomora. Szczególne miejsce między nimi zajmuje tytułowa bohaterka sztuki Stara kobieta wysiaduje, czyli „stara matka”, oświadczająca wszem i wobec: „Dziecko jest we mnie”.

Ponad wszelką wątpliwość Matka to główna rola kobieca w świecie Tadeusza Różewicza. Nie zapominamy przecież i o matkach żołnierzy dezerterów (DezerterzyPłaskorzeźbie), o „samotnej matce”, autorce światowego bestselera (budowanie wieży Bubel), o „matce w ciąży słuchającej agresywnej / muzyki” (Rodzina Nadpobudliwych z trzeciego wydania Uśmiechów), o matkach, które „urodzą nowych” (Twarz z pajęczyny), o „młodych ciężarnych matkach” (Śmierć w starych dekoracjach). I na koniec tej enumeracji: jeszcze jeden przypadek matki, która nie jest matką, ale jednak jest matką, czyli Dytyramb na cześć teściowej (jeśli wolno mi sparafrazować klasyka, dodam: jeden z piękniejszych – tak jest – polskich wierszy)! A skoro jesteśmy przy teściowej, to trzeba wspomnieć i o żonie, o kobiecie w roli żony, ale przecież konkretnej osobie: o „mojej żonie” z regression in die Ursuppe (z tomu szara strefa), która „jest coraz piękniejsza”, o „uśmiechu Wiesławy” z wiersza czego byłoby żal (z tomu zawsze fragment).

Na koniec wracam jednak do matki – do matki poety. W Kartach wydartych z «dziennika gliwickiego» pod datą 21 października 1957 roku zanotował: „Umarła Matka. Umarł Staff” i nieco dalej: „Najlepiej mnie rozumieli: Matka i Staff”. Pomiędzy Matką a Poetą znak koniunkcji, a zatem równości. Poeta jest jak Matka. A zatem poeta sobie samemu śpiewa Piosenkę (w zbiorze Wiersze i obrazy): „Wyszedłeś z matki / razem z krwią / czarnym łożyskiem / bólu”, aby potem w wyniku tajemniczej transgresji przyjąć rolę matki swojego wiersza, jak w utworze pod takim właśnie tytułem Matka (w tomie Rozmowa z księciem):

otwarty

rodziłem

niepokój

mój pierworodny

wyszedł ze mnie


Figura „poety‑matki” pojawia się całkiem ostentacyjnie w opowiadaniu Przerwany egzamin, którego bohater i autor w jednej osobie, jak się wydaje, wyznaje: „Każdy wiersz ma innego ojca, ale wszystkie wiersze mają jedną matkę. Jest nią poeta”. I nie inaczej po latach, w Rozmowie o poezji (chociaż nie tylko) i w Rozmowy ciągu dalszym (w tomie Przygotowanie do wieczoru autorskiego), mówiąc o swojej roli w historii poezji najnowszej, powiada: „byłem jak matka, która przerywa dzieciom zabawę”, a także: „Wziąłem na siebie niewdzięczną w poezji rolę matki‑realistki… przerywałem chłopcom od poezji, krytykom-cudotwórcom posiwiałym w homeryckich bojach awangardowo‑skamandryckim, kapłanom… przerwałem gry i zabawy, czary i nabożeństwa…”. Ktoś powie, że to brawurowy przykład wysokiej samooceny autora Niepokoju, ale przecież niepozbawiony podstaw i – co czas wykazał – jak najbardziej celny, przekonujący, obowiązujący do dzisiaj.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.