11/2018

Rafał Wojasiński

Drewniany tulipan

Mamo,
wiem, że jesteś w drugim pokoju. Słyszę, jak chodzisz, jak przełączasz kanały w telewizji. Szuranie twoich kapci o podłogę zmieniło się przez lata. Coraz niżej podnosisz stopy. Ten szmer przechodzi przez szpary pod drzwiami i przez nieszczelności przy futrynie. Dziś wieczorem rozmawiałaś głośno przez telefon i się śmiałaś. Piszę do ciebie list. Miałam tego nie robić, dać sobie spokój, ale tak jest mi lżej. Nigdy nie powiem ci tego, co naprawdę myślę. Dlatego piszę. Wczoraj poszłaś wcześnie spać. Gdy leżałaś tam ze swoją miłością do mnie, o której mi często mówisz, próbowałam sobie przypomnieć, jak długo jestem przykuta do łóżka. Boję się już świata poza łóżkiem. Nie chcę innego świata poza łóżkiem, w którym żyję, w którym podróżuję, zakochuję się, rozstaję z mężczyznami i umieram. A potem zmartwychwstaję. I wszystko na leżąco.

Mówiłaś mi kiedyś, że chodziłam, ale ja tego nie pamiętam. Nie pamiętam, jak byłam mała. Zapominam wiele rzeczy. Wydaje mi się, że gdybyś mi odwróciła łóżko i musiałabym przechylić w głowę w drugą stronę, w lewo, żeby patrzeć przez okno, to dokonałaby się w moim życiu duża zmiana. Tęsknię za tobą, bo nie mam za kim tęsknić, oczywiście oprócz wymyślonych mężczyzn, którzy się za mną uganiają, którzy mnie podrywają i próbują się do mnie dobrać. Czy w życiu chodzi tylko o to, żeby ktoś do kogoś się dobrał?

Nasłuchiwałam znowu twoich ruchów. Gdy gotujesz obiad, to słyszę najpierw, jak leci woda z kranu w kuchni, potem kroisz mięso i pojawiają się odgłosy noża uderzającego ostrzem o drewnianą deskę. Wiem, kiedy kroisz warzywa, kiedy mięso i na jakim etapie jest praca nad zupą albo drugim daniem. Gdy dochodzi już do mnie zapach, rozpoznanie etapów pracy jest bardzo łatwe. Nauczyłam się tym cieszyć, soki żołądkowe i ślina wydzielają się już same, nawet jeśli nie ma jeszcze zapachów. Lubię te chwile. Czuję jakieś podniecenie i nabieram takiej dziwnej chwilowej nadziei, która potem zmienia się w spełnienie, polegające na wkładaniu w siebie pożywienia, na najadaniu się, czasami aż do bólu brzucha. Jakim cudownym uczuciem jest zjadanie dobrze przyprawionych i zabitych wcześniej stworzeń tego świata, świń, kur, kaczek, gęsi, krów, ryb i czego tam jeszcze się chce. To naprawdę smakuje i sprawia prawdziwą przyjemność. Nie dziwię się, że ludzie modlą się w podziękowaniu za pokarm zrobiony z żywych organizmów. To tak cudownie smakuje. Czy ludzie ludziom też tak smakowali, gdy ich zjadali przy ognisku na zapomnianej wyspie albo na terenie dzisiejszej Europy Wschodniej piętnaście tysięcy lat temu?

Nie lubię przypominać sobie tego, co było, chociaż wiem, że ty uwielbiasz oglądać albumy ze zdjęciami ze swojej młodości. Ukrywasz to przede mną, żeby nie było mi przykro. Wpatrujesz się w twarze młodych chłopców na zdjęciach, z którymi chodziłaś, całowałaś się, sypiałaś. To dodaje ci jakiejś pewności siebie i łagodzi tęsknoty. Nasłuchuję każdego twojego ruchu. Czasami mówisz do siebie, najczęściej w łazience. Kontrolujesz się, żebym miała jak najnormalniejsze życie z tobą, ale trudno mi nie wsłuchiwać się nawet w najmniejszy szept, który wydobywa się z ciebie, i twoja praca nad normalnością staje się znakiem zamkniętego świata w świecie, który tworzy moje ciało i twoje ciało. Starasz się bardzo ukryć różnicę między nami. Robisz to, co inni ludzie. Zachowujesz się. Dla was najważniejsze jest to, żeby się zachować.

[dalszy ciąg historii do przeczytania w numerze]

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.