09/2019

Leszek Żuliński

Korespondencja Mistrzów

To książka osobliwa: korespondencja Jerzego Giedroycia z Jerzym Gömörim trwająca od 1958 roku do roku 2000 (i przez tyle lat pisali do siebie per Panie Jerzy!). Wzajemnych listów uzbierało się aż dwieście pięćdziesiąt osiem.

Przypomnę: Giedroyć (1906–2000) już od swoich czasów studenckich był aktywny politycznie i literacko. Wojna „wyrzuciła” go do Rumunii, potem znalazł się w Palestynie, był związany z Armią Andersa, a w końcu wylądował w Londynie, następnie w Rzymie… Do kraju już nie wrócił. Nie sposób tu opisać szczegóły jego biografii i aktywności… Istotne m.in. jest to, że założył w Rzymie Instytut Literacki, a potem miesięcznik „Kultura” oraz „Zeszyty Historyczne”. Jego wkład w ówczesne życie literackie był nie do przecenienia.

Jerzy Gömöri to węgierski polonista. Zbratał się z Giedroyciem, który miał „pod ręką” – cytuję – „eksperta, korespondenta, pośrednika do spraw węgierskich dla «Kultury» i «Zeszytów Historycznych», dzięki czemu tematyka węgierska była obecna na łamach paryskich czasopism przez dekady. Węgierski polonista, literaturoznawca uzyskał w ten sposób forum, możność przekazu swych myśli w jednym z najważniejszych periodyków polskiej emigracji, gdzie reprezentował «węgierski punkt widzenia», co z kolei przyniosło mu w kręgach polskiego uchodźstwa politycznego pewną rozpoznawalność. W dodatku Węgier uzyskał stały i łatwy dostęp do wydawnictw Instytutu Literackiego, przedstawianych, recenzowanych później w węgierskich lub anglosaskich czasopismach, więc i promowanych wśród szerszego kręgu czytelników, co w oczywisty sposób pasowało także i Giedroyciowi. Redaktor zaś był «kluczem» do innych literatów emigrantów (Gombrowicz, Mrożek, Hłasko), których dzieła Gömöri tłumaczył na język węgierski (i w związku z tym prosił ich o prawa autorskie dotyczące przekładów)”.

Tak więc obaj Panowie zasłużyli się sporo dla czytelników węgierskich i polskich. Podtrzymali pierwszą część starego powiedzonka: „Polak, Węgier, dwa bratanki…”. Niestety, śmierć Giedroycia w 2000 roku rozdzieliła to pobratymstwo. Tym bardziej ta książka Lagaziego jest tak ważna i utrwala arcyciekawy rozdzialik naszej literatury. Ważny rozdzialik!

Cała ta książka to po prostu skrupulatnie przekazana korespondencja obu Autorów.

Dla przykładu List Giedroycia: „Drogi Panie – 27 VII (1961) – Dziękuję za list. O antologii pomówimy przy spotkaniu. Przy tak pojętej antologii trudno myśleć o wyborze wierszy poświęconych rewolucji węgierskiej. Czy Pan nie pomyślałby o specjalnym wyborze? To bardzo mnie interesuje. Prośba o informację. Dostałem propozycję od tłumaczki Niki Tibora Déryego, czy nie interesowałby mnie przekład jego książki pt. Odpowiedź (po węgiersku Felelet). Jestem kompletnym ignorantem. Czy Pan zna tę książkę, kiedy się ukazała po węgiersku, czy była przekładana na języki zachodnie. I w ogóle co słychać z Dérym. Dziękuję za adres cpt. Węglarza. Wysyłam mu książki. Najlepsze pozdrowienia – Jerzy Giedroyc”.

Gömöri odpowiada 13 VIII 1961: „Odpowiedź (Felelet) jest powojenną książką Déryego, pierwsze dwa tomy zamierzonej trylogii, chyba nigdy już niezakończonej. To jest dobra powieść, chociaż z politycznego punktu widzenia mniej ważna albo interesująca niż jego opowiadania, niedawno w Londynie opublikowane przez Wydawnictwo Związku Węgierskich Literatów Za Granicą. Odpowiedź jest w pewnym sensie tableau Węgrów z lat trzydziestych. O ile ja wiem, wydano tylko pierwszy tom po niemiecku pt Die Antword, chyba w Niemczech Wschodnich. Nie po angielsku czy po francusku. Déry, podobno, trzyma się dobrze; niedawno ktoś odwiedził go w Budapeszcie, dał mu część honoraria za jego książki (opowiadania) tłumaczone na język obcy.

Będę w Paryżu koło 5–6-ego, a zadzwonię do Pana przed wyjazdem do Maisons-Laffitte. Więc na razie.

Serdeczne pozdrowienia – Jerzy Gömöri”.

Cytuję tego typu listy, by uświadomić sobie i wam, ile w tej opasłej korespondencji było drobiazgów, wątków, zdarzeń, wymiany poglądów, spraw bieżących itp. I jak wówczas „mała” była tamta Europa, w której jeszcze można było utrzymywać zażyłe, wieloletnie kontakty. Dzisiaj jest to łatwiejsze, jednak czy takie korespondencje są nadal w zwyczajnym obiegu? „Mleko się rozlało”, tajfun literatury nie daje się już ogarnąć, a i jego format jakby zmalał.

Ta książka jest dokumentem przyjaźni literackiej, która trwała czterdzieści dwa lata. Ale też dokumentem czasu, który dziś jakby się zatraca albo po prostu tonie w innej aurze życia i literatury. Tym większa chwała za trud Gábora Lagziego za skrupulatne opracowanie książki.

Polski redaktor i węgierski polonista. Korespondencja Jerzego Giedroycia i Györga Gömöriego, 1958–2000
opracował Gábor Lagzi.
Wydawnictwo Neriton,
Warszawa 2018, s. 266.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.