10/2018

Jakub Sosnowski

Pareidolia

1.
Po skończonym niedzielnym obiedzie Janusz z papierosem w ustach ułożył swe pulchne ciało na kanapie, włączył telewizor i teatralnie podkręcił wąsa, jego syn Sebastian poszedł do pokoju, by kontynuować rozwalanie za pomocą pada nazistów zombie, a żona Grażyna zniknęła u sąsiadki na kawie i jej nieobecność była wyczuwalna co najmniej przez godzinę. Gdy wróciła, wszystko się zaczęło.

Najpierw rozległ się odgłos pękającego na podłodze talerza. Trzy sekundy ciszy. Krzyk Grażyny poderwał z kanapy przysypiającego Janusza, którego wąsy podniosły się w przerażeniu, i jak magnes przyciągnął do dużego pokoju Sebastiana.

Gdy mężczyźni znaleźli się koło swojej żony i matki, długo wpatrywali się w stojący na stole talerz, który był sprawcą całego zamieszania. Babcia Malwina, szepnął Sebastian, Janusz potwierdził mruknięciem jego słowa, Grażyna mocno ścisnęła ramię męża.

2.
Babcia Malwina nie żyła już od dziesięciu lat. Jednak jej podobizna, a dokładnie oblicze en face zdobiło talerz, z którego obiad jadł jej syn Janusz. Wykonane było z kilku zaschłych ziemniaków z masłem wymieszanych z sokiem z pomidora i plamy po tłustym schabowym. Patrzyła swym gniewnym wzrokiem przed siebie, ze swym kpiącym wyrazem twarzy oznajmiającym: choć zakopaliście mnie w rodzinnym grobie, ja wciąż was pilnuję.

Mimo że minęła dekada od odejścia babci Malwiny, w oczach całej rodziny przewinęła się seria scen, w których nestorka pilnowała odmówienia pacierza, umycia rąk przed obiadem, wyprasowanej sukienki w niedzielę, męskiego zarostu krótszego niż milimetr, dobrze dogotowanego mięsa i wielu innych rzeczy. Teraz jej wzrok mówił sam za siebie, stare prawo po przerwie powróciło z zaświatów i ma się szczególnie dobrze.

[…]

[dalszy ciąg historii do przeczytania w numerze]

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.