03/2021

Adam Tyszka

Podlaskie impresje

Położona obok Hajnówki wieś Orzeszkowo stanowi naturalne wrota do Puszczy Białowieskiej. To podlaskie sioło, jego mieszkańcy oraz rozległy masyw leśny stali się bohaterami fascynującej książki Orzeszkowo 14 autorstwa Anny Romaniuk – historyczki literatury, edytorki, krytyczki literackiej, członkini jury Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, kierowniczki Zakładu Rękopisów Biblioteki Narodowej.

Orzeszkowo 14 to zbiór esejów pisanych w latach 2010–2018. Ogromnym atutem tej niewielkiej objętościowo książeczki jest poetyckość i baśniowość narracji, widoczna zwłaszcza w (nierzadko synestezyjnych oraz impresyjnych) opisach przyrody i pór roku. Puszcza, wieś i część jej mieszkańców jawią się niczym z klechdy, bajki. W wielu fragmentach książki daje się odczuć idylliczność natury oraz świata ludzkiego. Dostrzeżmy tu pewne podobieństwo do Mickiewiczowskich opisów litewskich kniei. Obecne są też echa obrazów Orzeszkowej, Żeromskiego, Weyssenhoffa.

W dobie kryzysu literatury opisy autorstwa Anny Romaniuk zasługują na szczególne uznanie. Malowanie słowem jest bowiem nad wyraz czasochłonne, wymaga największego trudu i często, niestety, bywa… daremnym wysiłkiem. Nie zawsze zostaje przez czytelnika należycie docenione (lub w ogóle zauważone!). Pragmatyczny odbiorca ignoruje partie opisowe, traktując je jako coś zbędnego, staroświeckiego. Problem ten dotyczy zwłaszcza współczesności. Niezwykle trafnie (i zarazem pesymistycznie) diagnozuje go w swoich Lapidariach Ryszard Kapuściński: „Jedną z przyczyn kryzysu literatury pięknej jest ta, że czytelnicy utracili wrażliwość na tekst literacki jako na sztukę. Traktują książkę jako źródło wiedzy konkretnej, jako np. podręcznik psychologii, socjologii czy politologii, lub jako przewodnik turystyczny czy poradnik, lub informator. Na próżno, autorze, trudzisz się nad opisem lasu, rzeki, wschodu słońca, deszczu i wiatru, czytelnik pominie te fragmenty, nie zwróci na nie uwagi”.

Podlaskie Orzeszkowo to Arkadia, w którą z każdym stuleciem coraz brutalniej wkraczają historia i cywilizacja. Puszcza jest niemym świadkiem burzliwych dziejów oraz powierniczką tajemnic okolicznych mieszkańców. Pod tym względem do złudzenia przypomina ona tytułową bohaterkę Wiernej rzeki Żeromskiego – Łośnę.

W stosunku pisarki do białowieskiej przyrody daje się też odczuć dalekie echa twórczości Jana Kochanowskiego. Orzeszkowo staje się dla niej czymś w rodzaju Czarnolasu – tzn. miejscem wyciszenia, spokoju oraz oczyszczenia od wielkomiejskiego zgiełku. Stary, drewniany dom i ogród stanowią dla autorki niewyczerpane źródło artystycznego natchnienia. Odpowiedniczką legendarnej lipy jest zaś pospolita podlaska jabłoń (papierówka). Pomniejszych podobieństw do Jana z Czarnolasu odnaleźć można więcej. Rola, którą przypisuje Anna Romaniuk puszczy, przypomina status nadany przyrodzie przez Kochanowskiego w jego fraszce Do gór i lasów: „Zmieniały się tylko imiona władców i nazwy. A Puszcza trwała nieporuszona, jako zwarty las pierwotny, prawie bezludny. Jedynie niekiedy pojawiali się myśliwi i bartnicy”.

O okolicznej przyrodzie wyraża się autorka ze zgoła religijnym szacunkiem, nabożną czcią. W jej książce rzeczownik „Puszcza” zawsze pisany jest wielką literą. Wyraźnej sakralizacji ulega też najsłynniejsza rzeka Podlasia – Bug. Być może jej zagadkowa i niezwykle symboliczna nazwa nie jest dziełem przypadku. Swoją pierwotnością i pięknem podlaska przyroda skłania pisarkę i czytelników do myślenia panteistycznego. O fascynacji pisarki majestatyczną rzeką świetnie pisze Michał Nogaś: „No i ta rzeka. O Bugu pisze Anna Romaniuk poruszająco, wyznaje mu miłość wielokrotnie, on jest bramą do tej części świata, która jest jej najbliższa, jest wspomnieniem dzieciństwa, jest dzikością”.

Orzeszkowo i Puszcza Białowieska to miejsca, gdzie czas zatrzymał się lub płynie zdecydowanie wolniej niż w stolicy. Rytm życia, podobnie jak w Chłopach Reymonta, wyznaczają tu pory roku, prace polowe oraz kalendarz liturgiczny (w tym przypadku prawosławny): „Pory roku mają w Orzeszkowie takie same nazwy jak w innych częściach Polski. Ale tutaj są bardziej wiosenne, bardziej letnie, bardziej jesienne, bardziej zimowe. Bardziej intensywne w swoich cechach. Wiosną drzewa naprawdę kwitną i pachną, a żaby wieczorem grają swój koncert tak głośno, że ciemność tętni ich rechotem. Latem rozgrzane łąki parują wilgocią, co jakiś czas rozlega się suchy klekot bocianów, jakby ktoś uderzał o siebie drewnianymi deszczułkami, a świerszcze nie pozwalają zasnąć. Jesienią nie można się napatrzeć na czerwień, żółć i brąz liści, nawdychać zapachu suszonych grzybów i jabłek. Zima z szybami w mroźnych kwiatach jest tak zimna, że czasami, po dłuższej nieobecności, pierwszej nocy trzeba spać w czapce. Czas płynie tu inaczej. Wiosna i lato przychodzą spóźnione, jakby przyroda dopasowała rytm wegetacji do prawosławnego kalendarza liturgicznego – wszystko jest dwa tygodnie później niż na «katolickim» Mazowszu”.

Podlasie to dla Anny Romaniuk miejsce duchowej i intelektualnej formacji. Urodzona w Siedlcach i wychowana w Warszawie odnajduje w Orzeszkowie małą ojczyznę, swój prywatny raj. W epicentrum tej Arkadii widnieje zaś tytułowy bohater książki – stary, drewniany dom z kaflowym piecem, wiszącymi na ścianach ikonami i przepięknie haftowanymi białoruskimi rusznikami. „Autorka – jak słusznie zauważa Tomasz Wojewoda – nie do końca czuje się jego właścicielką, raczej opiekunką, kustoszem – ma bowiem świadomość, że przetrwają ją zarówno jego drewniane ściany, jak i stojący wewnątrz piec kaflowy, do którego można przytknąć zmarznięte plecy”.

Anna Romaniuk: Orzeszkowo 14. Historie z Podlasia.
Wydawnictwo Czarne,
Wołowiec 2019, s. 160.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2021 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.