07-08/2019

Michał Sobol

Proboszcz

Mógł to pamiętać z czasów swojej młodości,

gdy nagrobnymi płytami brukowano drogi

i na ziemi wapnowanej kośćmi wyrósł las

sosnowy. Mógł, jako szczęśliwie urodzony

później, widząc te zmiany, pomyśleć, że ryte

w piaskowcu napisy odtąd będzie czytać

błoto i przez chwilę wierzyć, że już nie ma

i nie będzie więcej śmierci. Mógł tak myśleć,

kiedy podczas letniej burzy, kilkadziesiąt lat

później, coś przetoczyło się przez parafialny

cmentarz i pilarze spod konarów kruchych lip

wyciągali i rzucali na wóz połamane tafle

lastryka, choć podmokłe, poniżej poziomu

kościoła położone podwórze, przyszły podjazd

i wybieg dla psów, wchłonęło już tony cegieł,

kafli i żużlu. Mógł przecież widzieć inną

niż oni, zdziwieni tym jego: „jedźcie z tym

do mnie”, przyszłość, gdy śmierci nie będzie.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.