07–08/2018

Jadwiga Nowak

Świadomość ludzkiej pleśni

Zagadać śmierć. Zagadać na śmierć koniec świata. Niech historia nigdy się nie kończy. Na wszystkie dręczące pytania gdzieś jest odpowiedź. Czasem to sen snu. Różowa pigułka pozwoli zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół sennej opowieści. Szkatułkowa budowa wieczności. Kim jest starszy radca budownictwa ruin Weckenbarth? Kim podróżny na gapę Einsteinek? Kim Herbert Rosendorfer? Czy nie jest bohaterem jeszcze jednej historii niesłusznie pominiętej w zbiorze Gilberta Keitha Chestertona Klub niezwykłych zawodów?

Nad szaloną opowieścią postaci Budowniczego ruin Herberta Rosendorfera (PIW, Warszawa 2017, wydanie drugie, tłumaczenie Edwin Herbert) unosi się duch Bezimiennego Geniusza Smutku. Czy Rosendorferowi udało się zgłębić jego tajemnicę? Przeprowadza nas przez szyfrowaną dziurkami kartę do parku z pomnikiem wielkości zaledwie człowieka, pomnikiem geniusza smutku, który stracił już jedno skrzydło, a po napisie na cokole pozostały jedynie ślady przytwierdzenia liter, który przez swą anonimowość stał się „żałością samą w sobie… (żałosną jak zapomniane słowo umarłej mowy, nieme i nie do odnalezienia, zatopione w głębiach czasu, w nieśmiertelnym zapomnieniu)”. Tancerz Dafnis, który jest z pewnością uczniem profesora etnologii, najwyższego autorytetu w zagadnieniu kształtowania się języków dzikich plemion z opowieści Chestertona Niezwykłe zachowanie profesora Chadda, wywoła senną półgodzinną lawinę opisaną przez Rosendorfera na czterystu osiemdziesięciu sześciu stronach. Oczywiście tajemnica Bezimiennego Geniusza Smutku okaże się prosta, kiedy poznało się już dogłębnie otchłanny oniryczny świat budowniczego ruin Weckenbartha. Pomnik powstał na zamówienie jego przyjaciela w obecnej formie – już bez jednego skrzydła, bez napisu, jedynie z szyfrowanymi dziurkami, niby po literach. Te dziurki w kamieniu zgadzają się przecież z układem dziurek na kartce Einsteinka i układają się w końcu w magiczną sentencję:


S   A   T   O   R
A   R   E   P   O
T   E   N   E   T
O   P   E   R   A
R   O   T   A   S


Kwadrat magiczny o symbolicznym znaczeniu dla chrześcijan i dla kabalistów, również dla wolnomularzy w rytach mistycznych.

Pociąg, w pociągu sześćset zakonnic odbywających pielgrzymkę do Lourdes, pusty przedział z niezwykłym pasażerem na gapę pod ławką. Marzenia senne, podróż przez nieuświadomione do końca lęki i pragnienia. Przez ruiny i zgliszcza świata, w którym umiera i zmartwychwstaje Żyd Wieczny Tułacz. Wyśniona prawda o ludzkości. Wyśniona historia budowniczych ruin, świadomość w stanie nieważkości, przestają więzić nas przestrzeń i czas. Księżycowa wolność pozwala błąkać się w czymś na kształt wieczności.

Książka Rosendorfera ze strony na stronę popycha nas w kierunku tajemnicy wiecznego trwania. Raz pod postacią sentymentalnej opowieści o niespełnionej miłości, która znajduje swoje rozwiązanie dopiero w śnie snu, to znów w opisie okrutnego przebłagalnego rytuału w czasie wojny spirytystycznej. Autor stara się za wszelką cenę oszołomić nas, pozbawić woli jasnego sądzenia, obezwładnić niepojętym strachem. A i tak u końca swej podróży rozmodlonym pociągiem, być może pod wpływem Pater Noster mantrowanym przez sześćset zakonnic, tajemnica przybiera postać kwadratu Sator-Rotas. Pater Noster to dla chrześcijan anagram tej magicznej figury, gdzie zbywające litery A i O, to alfa i omega.

Świadomość istnienia stwórcy i stworzenia. Granice świadomości. To błąkanie się u Rosendorfera po jej sennych rubieżach często przybiera wymiar komiczny. Wpisuje się wtedy stylem w wyrafinowaną, przesiąkniętą angielskim humorem prozę Gilberta Keitha Chestertona, któremu Rosendorfer niejednokrotnie imiennie składa hołd, jako niedościgłemu w swym kunszcie opowiadaczowi.

„Istnieją takie historie – poucza książę kastrat – w których ze wszystkich stron zgromadzone zostają wszelkie możliwe sprawy, pozornie bezsensowne, bez ładu i składu, w których człowiek stoi przed niezrozumiałym haftem z kolorowych nitek, aż autor jednym jedynym trikiem – poprzednio czynił wszystko, ażebyśmy sami za wcześnie nie odgadli podstępu – po prostu haft odwraca. Wtedy otwierają nam się oczy: oglądaliśmy tylko lewą stronę dywanu, którego jasna jak słońce prawa strona przed oczy przywodzi nie tylko kunsztowny, ale i łatwo zrozumiały sens historii i jasnym czyni «deseń». Takie historie tylko jeden człowiek umiał opowiadać”.

Czy proza Rosendorfera dorównuje opowieściom mistrza? Z pewnością tak wysoko stawia sobie poprzeczkę, odwołując się również do autorytetu autora Rękopisu znalezionego w Saragossie i, choć nie wprost, do rozgadanego w Dekameronie Boccaccia. Dodajmy do tego Baśnie z tysiąca i jednej nocy, a stanie się jasne, jak opowieść ratuje przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, jak rozprasza lęki i smutek, jak potrafi zagadać strach. Szeherezada zachowa życie. Siedem pań i trzech młodzieńców z Dekameronu przetrwają czas zarazy. Oficer z powieści Jana Potockiego uniknie niewygód i niebezpieczeństw niewoli. Bohater Budowniczego ruin Rosendorfera przeżyje najgroźniejszą z wojen, wojnę spirytystyczną i koniec świata, ten ze snu. A wszystko to dzięki piętrzącym się nad sobą i w sobie zwierzeniom i dzięki chętnym słuchaniu uszom. W ten naturalny sposób nabiera się przekonania, że świat jest nigdy do końca nieopowiedzianą historią, bez końca, ale i bez początku. Granice tej nieskończoności wyznacza jedynie ludzka świadomość. I próby poszerzenia ich poza rzeczywistość, poza śmierć, w świadomość po śmierci.

Bohaterowie snów Rosendorfera czekają na nieuchronny przecież koniec świata, który najpóźniej nastąpi, gdy „warstwa pleśni ludzkiej tak dalece się rozpleni, że na całej kuli ziemskiej wszyscy stać będą głowa przy głowie”. Czekając na tę chwilę, ćwiczą kwartet Schuberta Śmierć i dziewczyna, by ich przejście w inny wymiar świadomości dokonało się przy tej niezwykłej muzyce, która zagłuszy skutecznie nieestetyczny ryk trąb Sądu Ostatecznego. My tymczasem czytajmy Budowniczego ruin, by zanim nastąpi nieuchronne, nie zawładnął nami Bezimienny Geniusz Smutku.

Herbert Rosendorfer: Budowniczy Ruin,
przeł. Edwin Herbert,
PIW,
Warszawa 2017
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.