07–08/2018

Bogumiła Kaniewska

Traktat o obcowaniu z prozą szlachetną

Proza występuje w wielu odmianach: wysokoartystycznej, popularnej, dziecięcej, interwencyjnej, autobiograficznej, autotematycznej, tendencyjnej… Określenia mnożyć można w nieskończoność. Piotr Biłos w książce poświęconej Wiesławowi Myśliwskiemu proponuje wyodrębnienie kolejnej powieściowej odmiany: prozy szlachetnej. Szlachetność owa wyrasta z bardzo szczególnego i skutecznego sprzeciwu pisarza wobec charakterystycznej dla naszych czasów bezradności słowa, które z jednej strony traci na wartości, odsyłając odbiorcę do krainy tekstowości, symulakrów, naśladowań, znaków pozbawionych znaczenia, czyli donikąd, a z drugiej strony – panoszy się bezbrzeżnie i pysznie, zastępując – by nie powiedzieć: niwecząc – rzeczywistość, stając się jedyną realnością Casirerowskiego homo symbolicus. Ekspansja narracji, sprowadzająca ludzki świat do rozmaitego rodzaju opowieści, staje się dla Myśliwskiego punktem wyjścia dla szczególnego namysłu nad światem, a efektem pisarskiej refleksji stała się szczególna dla owego namysłu artykulacja. Jak pisze Piotr Biłos: „właśnie fikcji Myśliwski pragnie jak najpilniej dodać wymiar autentyzmu, prawdziwości, większy nawet niż ten będący udziałem tak zwanej biografii i tak zwanej rzeczywistości, ba, nawet tak zwanej prawdy: społecznej, historycznej, politycznej, biograficznej itp. Czy zresztą nie jest tak, że tamte prawdy i fakty – o czym mamy zwyczaj zapominać – także zrodziły się kiedyś z kreacji, wyobraźni, a zatem opowieści? Jedynie opowieść jest w stanie przezwyciężyć opozycję faktów i zmyślenia, i przywrócić sens zarówno faktom, jak i słowom”.

Wracałby zatem Myśliwski do starej, Arystotelesowskiej prawdy, głoszącej, iż poezja bardziej jest filozoficzna niż historia – ta druga bowiem biernie rejestruje fakty, które zaistniały; ta pierwsza natomiast fakty kreuje i czyni je prawdopodobnymi. Tym samym więcej, szerzej, bardziej przenikliwie opowiada o jednostkowym ludzkim uniwersum, które równocześnie tworzy… Ta wyjątkowa właściwość – formułowanie prawd w fikcyjnej opowieści – stanowi, zdaniem autora Powieściowych światów Wiesława Myśliwskiego, klucz do szlachetności omawianej przezeń prozy. Niwelując opozycję między opowieścią a życiem – czy raczej ją unieważniając, zmieniając w Derridiańską różnię – twórczość ta przywraca wartość prawdzie, wynikającej nie tylko z przeżytych zdarzeń, ale także z doświadczonej i świadomie wyrażonej refleksji, z potrzeby ogarnięcia świata przez poszukiwanie słowa. Wszechobecna narracja przestaje być zasłoną czy przeszkodą dla kontaktu z rzeczywistością, staje się możliwością, szansą, drogą do zaistnienia.

Co więcej: cecha ta decyduje o przynależności autora Widnokręgu do sztuki nowoczesnej. Biłos nie zgadza się bowiem – i ma w tym absolutną rację – na stosowanie wobec autora Nagiego sadu etykietki pisarza osobnego (w swym przywiązaniu do tradycji zwłaszcza), nostalgicznego czy chłopskiego. Wydaje się zresztą, że w literaturoznawczej świadomości utrwalił się wizerunek Myśliwskiego jako pisarza modernizmu – świadczą o tym choćby trzy tomy kieleckie poświęcone jego twórczości, wydana ostatnio książka Karoliny Wawer Drugi plan. Twórczość Wiesława Myśliwskiego w perspektywie postkolonialnej, by nie wspomnieć nieskromnie i samochwalczo o pracy Opowiedziane. O prozie Wiesława Myśliwskiego.

Te dwie cechy – nowoczesność i szlachetność – stanowią klucz do Piotra Biłosa obcowania z prozą Myśliwskiego. Pojęcie „obcowania” brzmi może nieco górnolotnie, ale używam go z premedytacją – Biłos nie proponuje lektury, interpretacji, reinterpretacji, analizy, eksplikacji prozy Myśliwskiego, zaprasza czytelnika, czasem dosłownie, do wejścia w świat autora: „Otwórzmy zatem Nagi sad (albo po prostu do niego wejdźmy)” pisze. Obcowanie oznacza zatem „bycie w”, poruszanie się po przestrzeniach powieściowych w różnych kierunkach, czytanie od nowa i na nowo, czytanie naraz, w poprzek wątków, czytanie wbrew. Oznacza także zawieszenie czasu, kolejności i stworzenie w ich miejsce całości. Postulat lektury całościowej wynika po pierwsze z cech kompozycyjnych powieści, umożliwiających – zdaniem badacza – uznanie ich za cykl powieściowy. Wyznacznikiem cykliczności nie byłaby w tym przypadku ciągłość fabuły czy osoba bohatera lecz obraz autora, na który składa się także (choć nie tylko, o czym za chwilę) kształt narracji i bardzo wyrazista dykcja opowieści. Artykulacja jest najsilniejszym znakiem osobowości tego pisarza, jego piętnem i śladem. Wspomaga ją cały szereg powtarzających się motywów i elementów, które – z pozycji ex post – zmieniają odczytywanie powieści Myśliwskiego. Biłos wprowadza na ich określenie bardzo ciekawą metaforę ech – echa powtarzają, przekształcając, są odbiciem głosu, a równocześnie jego rozprzestrzenianiem się, rozlewaniem po świecie… Istotnie, proza ta ma swój wyrazisty rytm, obecny zarówno w powtórzeniach (echach), jak i powrotach, następstwach budujących kolejne widnokręgi. Nie tylko one jednak sprawiają, że „od lektury skupionej na każdym z tych utworów z osobna przechodzimy do lektury pochłoniętej odczytywaniem złożonego, mnogiego i labiryntowego uniwersum autora, którego współczesność uderza bardziej niż kiedykolwiek”. Stanowi o tym także, a właściwie przede wszystkim, koncepcja „ja” mówiącego, opowiadacza, podmiotu, który nieustannie wymyśla się od nowa, a opowiadając siebie, tworzy świat, w centrum którego się znajduje (a może nieustannie gubi i odnajduje?).

Ów „ja”-opowiadacz jest najważniejszym powodem pozwalającym potraktować Myśliwskiego jako wielkiego pisarza współczesności, który pisze o kondycji człowieka w rozsypanym świecie, pisze jednak inaczej niż Bauman, Braidotti czy Benjamin. Samotnicy, uciekinierzy, uchodźcy, emigranci, wykluczeni, pielgrzymi, przechodnie, nomadzi – wszyscy oni muszą swój świat, a więc swoją o nim opowieść skonstruować na nowo: z doświadczeń, z pamięci, z kultury, z historii, z cudzych narracji etc. Wszyscy tracą zakorzenienie we wspólnocie – tak jak bohaterowie Myśliwskiego. I naprawdę nie tak wielkie ma znaczenie to, jaka wspólnota miałaby dawać im oparcie: klasowa, narodowa, religijna, kulturowa, pustka pozostaje zawsze pustką i wymaga uksztaltowania świata na nowo, mniej lub bardziej udatnie. Wymaga ogarnięcia doświadczeń podstawowych, uporządkowania codzienności tak, by jej kształt wykraczał poza zarys absurdu, zmierzenia się z samotnością i stworzenia takiej opowieści o sobie, która uprawomocniałaby istnienie, stanowiła choćby ułudę tożsamości.

Budowanie tożsamości w prozie Myśliwskiego rozpoczyna się od relacji z innymi, od wpisania się w ich opowieści – ten wątek wydaje się najwyraźniej widoczny w Nagim sadzie oraz Ostatnim rozdaniu, a więc powieści pierwszej i powieści – jak dotychczas – ostatniej. Obydwie one opowiadają o wpisywaniu własnego losu w widnokrąg innych osób, ojca (w Nagim sadzie), Marii, matki, sąsiadów, znajomych z adresownika (w Ostatnim rozdaniu) – bo budowanie własnej tożsamości rozpoczyna się od relacji z innymi. Piotr Biłos dokładnie pokazuje ten mechanizm na przykładzie debiutu pisarza, który buduje relację samozwrotną: ojciec stwarza w opowieści-projekcji los syna, syn konstruuje los ojca, kreując jego los ze strzępów własnych wspomnień. Wyjątkowa relacja, miłość polega właśnie na wzajemnym wymyślaniu się dla siebie. Taka zależność znosi opozycję między życiem a opowieścią, które stapiają się w jedność, w Derridiańską różnię. Życie i opowieść warunkują się wzajemnie, zapewniając sobie istnienie. Są też nieustającym poszukiwaniem. Pisze Biłos: „Jeżeli Myśliwski po mistrzowsku posługuje się formą powieściową, to właśnie dlatego, że pragnie pokazać jak najszerszy wachlarz możliwości, jaki wynika ze stanu zagubienia człowieka w świecie. Wysiłki egzystencjalne jego bohaterów to w dużej mierze próby odnalezienia swojego miejsca. Ale w tej kwestii nie ma prostych recept. Najczęściej każde rozwiązanie przeistacza się w – li tylko potencjalny – wariant. Słowem – nawet pozornie jednoznaczne odpowiedzenie na pytanie «Gdzie jest moje miejsce?» […] prowadzi nieuchronnie do otwarcia kolejnej, nowej furtki”.

To dlatego opowieść sama w sobie, dziejąca się, pulsująca, okazuje się odpowiedzią. Pierwszoosobowi narratorzy Myśliwskiego nieustannie tworzą opowieść o samych sobie i poprzez słowa konstruują rzeczywistość. Powstają „na naszych oczach”, budując teraźniejszość i rekonstruując przeszłość, uobecniając samych siebie – właśnie dlatego czytanie tych powieści staje się obcowaniem: ze słowem, z kreowanym przez słowo światem i wreszcie ze stwarzającym je opowiadaczem. Narracja rozgrywa się tu i teraz, teraźniejszość staje się prymarna, przeszłość ujawnia się za jej pośrednictwem. Stąd, jak podkreśla Piotr Biłos, powieści pulsują, słychać w nich mowę, głos konkretnego człowieka, zyskują walor konkretności, zmysłowości tekstowego „ja”: „czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w najdrobniejszych gestach i przejawach myśli «ja». Tym samym «ja» staje się jedyną soczewką zbierającą i odbijającą promienie uniwersum fikcji”.

Biłos nie poświęca specjalnej uwagi napięciom pomiędzy poziomami nadawczymi, czytelnymi tylko dla teoretyka literatury, koncentruje się na efekcie tekstowym, wszechmocy „ja” doznającego, czyniącego i kreującego – czyli na tym, co umożliwia odbiorcy przybliżenie się, wejście do świata powieści, co pozwala właśnie na owo obcowanie z tekstem, światem, mówiącym bohaterem. Dlatego też pytanie o odbiorcę zarysowanego na powierzchni tekstu (np. czy Szymek Pietruszka mówi do Michała czy do wszystkich braci) wydaje się drugorzędne. Wprawdzie autor skrupulatnie stara się nazwać, określić poszczególne formy monologowe (monolog wewnętrzny, wypowiedziany, solilokwium), ale to, co w definicji jest wyraziście różne, w praktyce twórczej Myśliwskiego okazuje się wymieszane, poruszone i w istocie swej… nieznaczące. Znacznie ważniejszy okazuje się czytelnik, ktoś przychodzący z zewnątrz, by zanurzyć się w wykreowanym świecie Pałacu czy Widnokręgu. By rozmowa mogła się toczyć, potrzebne jest „ty” czy raczej – drugie „ja”, słuchające i pragnące zrozumieć.
Taka postać pojawia się w dwóch ostatnich tekstach pisarza: w Traktacie o łuskaniu fasoli jest uosobieniem potrzeby słuchacza, w Ostatnim rozdaniu narrator staje się odbiorcą – jako adresat listów Marii – i tworzy własną osobowość w oparciu o słowa kobiety, która także tworzy swoją opowieść po to, by słowami stworzyć właśnie jego. Tak jak ojciec i syn wymyślali siebie w Nagim sadzie, tak tych dwoje niegdysiejszych kochanków wymyśla się wzajemnie. Zapełniając pustkę, naprawiając błędy, prostując drogi, wznosząc na nowo gmach świata. Jak Wiesław Myśliwski w swej szlachetnej prozie.

Piotr Biłos: Powieściowe światy Wiesława Myśliwskiego.
Wydawnictwo Znak,
Kraków 2017, s. 576.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.