01/2021

Ilona Siwak

Tułaczka myślenia

Wbrew pozorom nie jest to książka o uchodźcach. Nie w sensie dosłownym. Nie o tych uchodźcach, o których myślisz, kiedy po pracy przeglądasz wiadomości, siedząc wygodnie w zaciszu domowym, wypielęgnowanym ogródku, aucie, biurze – wszędzie tam, gdzie będąc u siebie, chronisz się w swoim domostwie, odgradzając się od tego, co inne. To tekst o nas samych względem uchodźców. O koleinach myślenia i nieuświadamianych przyzwyczajeniach. O zamykaniu się na uchodźców, a więc na to, co inne. Tylko że w ten sposób jest to przecież książka jak najbardziej o uchodźcach. O tym, co (i czego nie) z nimi (nie) robimy.

Tratwa Odysa to przede wszystkim esej o uchodzeniu z utartego myślenia i uchodzeniu w „nowym” myśleniu% do i od uchodźców – tych bardzo konkretnych, choć rozmytych w niesprecyzowanej ogólności. To książka o tułaczce myślenia i ciągłym w myśleniu chodzeniu, błądzeniu, poszukiwaniu języka dla artykulacji tego, co inne. Przewodnikami w tej tułaczce są mityczny Odys i po trosze – choć nie wprost – biblijny Abraham. W nawiązaniu do prastarych opowieści rodzi się myślenie Dobrosława Kota, dla którego stałym punktem odniesienia są również rozważania Martina Heideggera i Emmanuela Lévinasa. Myślę, że to jest największe wyzwanie tej książki: wgryźć się w język hermeneutycznej filozofii i pojęć, które oprócz swojego słownikowego znaczenia mają sens nadany im przez samych filozofów; odnaleźć się w cudzym języku i przyswoić obce jako swoje. Tratwy Odysa nie sposób chyba przeczytać bez wcześniejszej lektury Listu o „humanizmie” i chociaż pobieżnego rozeznania w pracach Lévinasa. W ten sposób namysł nad myśleniem o tym, co inne, wymaga przyswojenia od czytelnika innego języka – języka dla Innego, uchodźcy właśnie.

Uchodźca, czyli – w języku Lévinasa – wędrowiec, wygnaniec, obok sieroty i wdowy stanowi jedną z trzech odsłon Innego. Ów uchodźca to jednak dla Dobrosława Kota nie tylko ten, który próbuje dostać się do Europy przez Morze Śródziemne, nie tylko ten, który żyje w przejściowym obozie na Lampedusie czy Lesbos. Figura uchodźcy pozwala autorowi wypowiedzieć świat teraźniejszy, a w nim stan uchodźczy uznać za właściwy dla kondycji współczesnego człowieka. Kot projektuje wizję, w której uchodźcą staje się (bądź powinien się stać) każdy z nas w myśleniu i błądzeniu w gąszczu pytań, na które nie znajduje odpowiedzi. Wszystko, co najważniejsze – zdaje się mówić autor – dzieje się w tułaczce myślenia. W jaki sposób człowiek staje się uchodźcą w‑myśleniu i z‑myślenia? Aby to wytłumaczyć, należy powrócić do inspiracji filozoficznych, błądząc między koncepcjami Lévinasa i Heideggera.

Lévinasowy wędrowiec stracił dom. Dom, czyli co? Heideggerowską mowę bycia. Tę mowę bycia trzeba na nowo odnaleźć, znaleźć inny dom‑mowę, więc udać się w tułaczkę, poszukać nowego języka. Stan uchodźczy to stan Pomiędzy – pomiędzy opuszczeniem domu a znalezieniem nowego schronienia dzieje się tułaczka, błądzenie. Wygnany z domu na własne życzenie jest uchodźca z Lesbos i Lampedusy, jest nim także jednak filozof i poeta, heideggerowski stróż mowy‑domu, którego sposobem bycia jest błądzenie w myśleniu.

Wychodząc ze swojego domu‑mowy w stronę nowego domu, uchodźca tuła się w myśleniu. Figura uchodźcy prezentowana przez Kota koresponduje chociażby z Zygmunta Baumana koncepcją człowieka ponowoczesnego jako włóczęgi, kogoś w nieustannym ruchu, nieokreślającego stałego miejsca swojego pobytu, a w ten sposób możliwego do uchwycenia tylko pomiędzy biegunami określenia: w swojej wędrówce, która to (a nie punkt dojścia) jest celem samym w sobie.

I choć tuła się ten tekst między literaturą a filozofią z wnętrza metafory, ma także mocny wymiar społeczno‑polityczny. Wybierając za przewodnika Odysa, wchodzi Kot w tradycję filozoficzną myślenia o inności i o tych, których sposobem bycia jest uchodzenie czy bycie pomiędzy – pomiędzy granicami, pomiędzy opowieściami, pomiędzy językami. Odysem pisała już Hannah Arendt o problemie antysemityzmu, Odysem pisał wspomniany Lévinas i wielu innych filozofów. Łącząc wątek żydowski z wątkiem uchodźczym, pokazując, że niechęć do uchodźców, ich poczucie bycia nie u siebie (nie‑miejsca) dotyczy także Żydów, Kot jakby stawiał pytanie o przyczynę i skutek: czy to my nadajemy piętno uchodźcy, czy uchodźca jest wcześniej, przed językiem?

Zderzanie ze sobą dwóch pozornie różnych światów wynurza na światło dzienne coś, co do tej pory było nieuchwytne. Być może dlatego tak ważnym bohaterem tego eseju jest język. Język prastarej opowieści i język filozofii nieanalitycznej skonfrontowany z porządkiem prawno‑politycznym. Myślenie w zastanych kategoriach, pojęciach takich jak państwo narodowe, terytorium, prawa, obywatel powoduje, że znika w nim sam człowiek – uchodźca. Filozoficzno‑literacki esej Kota tego uchodźcę wydobywa z innego języka, dotykając tego, co w nim (i w nas) najistotniejsze.

Dlaczego jednak tekstowi patronuje Odys, a nie Abraham, który naprawdę uchodzi do ziemi nieznanej? Jak to jest, że prototypem uchodźcy czyni autor Odysa, skoro Odys wraca do siebie, a uchodźca opuszcza swój dom dla czegoś nieokreślonego? Wyruszając w nieznane, w nadziei na nowy dom (dom‑mowę) uchodźca jest Abrahamem. W swoim pragnieniu powrotu do domu przypomina jednak Odysa, który nie wie jeszcze, że Itaka, którą zastanie, nie jest tą Itaką, którą pamiętał. W obu przypadkach to otwarcie się na to, co inne, i wyjście z domu‑schronienia ku domu‑gościnie. To wyjście z państwa, w którym na moim terytorium znajduje się gość (uchodźca, inny), w przestrzeń sąsiadowania, wspólnego bycia.

Siłą eseju Kota jest to, że dajemy się prowadzić temu myśleniu. Autor zaprasza czytelnika do wspólnego błądzenia, w którym stawianie pytania jest ważniejsze niż odpowiedź. Błądzi w myśleniu jak uchodźca, wyznaczając horyzonty mowy‑domu. Ten tekst obrazuje problem uchodzenia i tułaczki myślenia na przykładzie samego siebie, nieskończonego, czasem sobie przeczącego, podlegającego nieustannym przeobrażeniom. A prowadzi nas przez esej ktoś, kto rozumie, że nie chodzi o znalezienie odpowiedzi, lecz o uważny namysł i zadawanie właściwych, celnych pytań. Prezentuje nam się w tekście filozof‑poeta jako ktoś zmienny w czasie trwania opowieści, którą sam wytwarza, niestały i niepewny. W tej niepewności, w której szuka pytań, a nie rozwiązań – czyli zupełnie przeciwnie niż współczesne teksty publicystyczne i krocie tekstów naukowych – zaczynają rodzić się pierwsze odpowiedzi. Znamienne, że książkę otwiera wprowadzenie – swego rodzaju zaproszenie do wspólnego myślenia – a kończy je wyprowadzenie (z domu niewoli…?). Uchodźca pojawia się w naszym życiu w sposób niespodziewany i nieproszony. Czytelnik wchodzi do lektury na wyraźne zaproszenie autora, błądząc w towarzystwie pisarza i filozofa, strażnika domu‑mowy.

Uchodźca jednak uchodzi też myśleniu, które zamknięte w konkretyzacji zostałoby zredukowane do jednej tezy, a nie wielu możliwości. Być w Pomiędzy to także być w uchodzeniu. Inny, a także ja sama, zamknięci w języku stajemy się powidokami samych siebie. A skoro uchodźca jest kimś nietrwałym i niestabilnym – mówi autor – nie należy tej zmienności zawierać w jednym słowie. Stąd myślenie w ruchu staje się sposobem dla wyrażenia tego, co zmienne. Przechodząc od konkretu do ogółu, Kot powtarza Lévinasowski dialektyczny ruch całości wobec nieskończoności.

Filozofowie dialogu upodobali sobie proste słowa, które mogą odnosić się do dwóch rzeczy jednocześnie. Metafory Heideggera i Lévinasa podlegają w eseju Kota przeobrażeniu, umożliwiając dotarcie do czegoś nowego. Pojęcie domu odsyła do Heideggera, ale podlega reinterpretacji. Heidegger mówi: zamieszkiwanie jest powiązane z byciem, Kot zaś twierdzi, że z byciem powiązana jest tułaczka, a zamieszkiwanie jest tylko chronieniem bycia, więc jego ułudą. Dom z kolei bywa ostoją samotności i ułudą schronienia. Uchodzenie z domu to w takim ujęciu uchodzenie z ustalonej mowy w stronę nowego języka. Zamieszkiwanie u Kota staje się schronieniem, które odgradza od świata. Miejscem zamieszkiwania człowieka jest wobec tego tułaczka (w mowie).

Słowem‑kluczem samego Kota jest Pomiędzy: to, co najważniejsze, i to, dla czego szuka się artykulacji. Ukazując siebie w sferze pomiędzy domem‑schronieniem a nowym domem, w błądzeniu, prezentuje się jak Sokrates, niepewny, dokąd zaprowadzi go myślenie, ciągle w ruchu rozmowy i u‑chodzenia. Z jednej strony jest to książka mocno filozoficzna, z drugiej – przystępna dzięki swojej metaforyce, prowadzonej myśli, w której POMIĘDZY może być pomiędzy i Pomiędzy. Ten język umożliwia wyrażenie uchodźców (nie)obecności w świecie. W tym Pomiędzy znajduje się także Odys, którym autor też się staje, błądząc w mowie‑domu. Zapraszając do swojego domu‑mowy, przestaje być w tym błądzeniu samotnym uchodźcą.

Dobrosław Kot prezentuje myślenie w ruchu, niegotowe, nieskończone, więc najpiękniejsze, korzystające z dobrodziejstwa metafory. Jest to esej bardzo erudycyjny i choć silnie zakorzeniony w filozofii Innego, pierwszy raz w tak jawny i znaczący sposób literacki. Odwołując się do mitycznej opowieści, autor mówi: „ta opowieść zaczyna się nad morzem”. To pierwsze zdanie eseju daje czytelnikowi klucz do myślenia o innym za pośrednictwem tego, co znane, ale jednocześnie zatrważa swoją prostotą i oczywistością. Przedstawiając Odysa jako pierwszego uchodźcę, Kot uzmysławia, że dramat uchodźczy od tysięcy lat zaczyna się w ten sam sposób, różni go tylko sposób artykulacji, sam język, który wyraża i kształtuje rzeczywistość.

Siłą arcydzieł literatury jest to, że można za ich pomocą opowiedzieć teraźniejszość: skomplikowaną i niełatwą. Na szczęście mamy przewodnika, który przeprowadzi nas przez meandry myślenia: filozofa‑poetę, stróża mowy.

Dobrosław Kot: Tratwa Odysa. Esej o uchodźcach.
słowo/obraz terytoria,
Gdańsk 2020, s. 228.
WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.