07-08/2019

Henryk Janowski1

Wypadek w Bednarach

Jechałem wtedy pociągiem towarowym z Poznania do Warszawy, na Odolany. Gdy w Bednarach zauważyłem go na torach, szedł w stronę Warszawy. Miał na sobie wojskową kurtkę, czapkę i torebkę przewieszoną przez ramię. Szedł po moim torze. Był przed stacją Bednary, może dziesięć metrów od peronu, na którym stali ludzie. Ci ludzie jechali rano do pracy. Minąłem przejazd kolejowy, wjeżdżałem w stację. Po jednej stronie była nastawnia, a on szedł po torach od strony semaforów wjazdowych, dlatego myślałem, że jest jakaś awaria i idzie pracownik kolei. Gdy zobaczyłem, że nie schodzi z torów, od razu dałem sygnał ostrzegawczy. On się raz odwrócił. Nie widział, z jaką szybkością jedzie pociąg, a na tym torze było ograniczenie do czterdziestu kilometrów na godzinę. Gdybym jechał sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt, to już byłoby po nim. Gdy dałem pierwszy sygnał ostrzegawczy, to on wcale nie próbował zejść z torów. Obejrzał się tylko do tyłu, zrobił taki jakby skłon i szedł dalej. Sądzę, że w ogóle nie miał zamiaru zejść z torów i szedł po nich celowo. Nie było możliwości, że pomylił tory i wchodząc na zajęty, myślał, że to jest tor wolny. To było celowe działanie. Na to, żeby zejść z torów, miał mnóstwo czasu. Ponieważ nie reagował na kolejne sygnały i szedł dalej, włączyłem nagłe hamowanie. Niestety pociąg nie jest w stanie wyhamować do zera. W momencie, gdy lokomotywa go uderzyła, mogłem jechać około piętnastu kilometrów na godzinę. To była lokomotywa ET 22, która miała trzy zestawy kół na przodzie i trzy zestawy na tyle. Leżał pod trzecim zestawem, licząc od czoła lokomotywy. Prawą rękę miał przygniecioną pod kołami. Nie wiem, jak to się stało. Być może, gdy już wpadł pod lokomotywę, złapał się za szynę. Poprosiłem pomocnika, młodego chłopaka, żeby zeskoczył i zobaczył, co się stało. Niestety ten pomocnik przestraszył się całą tą sytuacją i nie chciał zejść. Postanowiłem, że sam zejdę z lokomotywy. Zobaczyłem, że leży. W tym momencie przybiegł jakiś kolejarz, który wcześniej stał na peronie wśród ludzi. Jechał do pracy do Łowicza. On mi wtedy dużo pomógł. Cofnąłem pociąg i ten kolejarz podłożył mu swój płaszcz, bo było dość zimno. Nic nie mówił. Leżał. Nie był pobudzony, miał zamknięte oczy. Nie było z nim kontaktu, ale ogólnie nic nie wskazywało na to, że mógł mieć jakieś problemy psychiczne. Jednak w pewnym momencie, gdy obok, po drugim torze, jechał pociąg osobowy z Warszawy do Łowicza, to zaczął się nam wyrywać i chciał rzucić się pod ten drugi pociąg. Udało nam się go jednak przytrzymać. Trochę się szarpał. Przybiegł dyżurny, przyniósł apteczkę i zabandażowaliśmy mu rękę. Nie miał palców, mógł się wykrwawić. Chyba nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Pogotowie przyjechało mniej więcej po czterdziestu minutach. Trochę błądzili, nie wiedzieli, w jakim miejscu wydarzył się wypadek. Lekarzom pogotowia też się trochę wyrywał, więc przypięli go do noszy pasami. Milicja nie przyjechała. Dopiero w Sochaczewie nas zatrzymali, przyszedł milicjant i spisał moje dane. Po odjeździe pogotowia mogliśmy ruszać dalej. Gdy potem jechałem pociągiem towarowym z Warszawy i zatrzymałem się w Bednarach, poznał mnie dyżurny ruchu. Powiedział do mnie: „Mechanik, chodź, pogadamy”. A potem dodał: „Nawet nie wiesz, kogo przejechałeś”. Odpowiedziałem, że nie wiem, bo skąd mam wiedzieć. A on na to: „To Edward Stachura, poeta”.

Po wypadku odnalazła mnie Marta Kucharska i nawet zaprosiła do Warszawy, bo wtedy mieszkali razem. Ale ja nie chciałem. Pomyślałem, że może będzie miał do mnie jakieś pretensje. Nie pamiętam, jak dotarła do mnie wiadomość o śmierci. Wtedy uratowaliśmy mu życie, a potem dowiedziałem się, że się powiesił. Po jego śmierci trochę zacząłem się nim interesować. Widziałem ten film Siekierezada, gdzie Stachurę grał Żentara2, choć tam jest pokazane, że on zginął pod kołami. Dziś rzadko już wracam myślami do tamtego wypadku.

Tekst powstał na podstawie rozmowy przeprowadzonej z Henrykiem Janowskim przez edytora 29 lipca 2016 roku.

Opracował i podał do druku Jakub Beczek.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2018 | Twórczość
error: Treść niedostępna do kopiowania.