01/2021

Włodzimierz Paźniewski

Żagle łopoczące na wietrze

Mieszkańcy Europy jeszcze nigdy nie byli tak ciekawi świata, wyglądu obcych mórz i nieznanych lądów, jak pod koniec piętnastego wieku i stuleci następnych, gdy nad historią kontynentu słychać było łopoczące żagle karawel i galeonów, wychodzące z portu lub powracające z dalekich podróży. Z oddali patronowała ówczesnym ludziom odwaga i wytrwałość. Słusznie nazywa się te lata epoką odkryć geograficznych. Puste miejsca na dotychczasowych bardzo niedokładnych mapach nawigacyjnych zyskiwały swoje nazwy i od tej pory przestawały być anonimowe.

Dalekie wyprawy morskie kusiły wielu śmiałków. Opiekę nad swoim życiem niezmiennie powierzali Matce Boskiej Szczęśliwego Powrotu, której liczne obrazy miały wyraz tęsknoty utrwalony w niebieskich oczach. Wszystko musiało się zgadzać. Dlatego nawet oczy Madonn miały wszelkie odcienie morza i pasowały do takiej podróży. Podobno Vasco da Gama nigdy się nie rozstawał z miniaturką obrazu kupioną w Lizbonie. Z dobrym skutkiem zawsze trzymał ją przy sobie. Towarzyszyły tym obrazom wielkie tajemnice. Jedna z nich sprawiła, że również ówczesna Rzeczpospolita, o czym niewiele się wie w naszym kraju, pośrednio bardzo wydatnie przyczyniła się do powodzenia pierwszej podróży Vasco da Gamy do Indii i wytyczenia szlaku morskiego do tego kraju.

Ta postać w historii Portugalii figuruje pod dwoma nazwiskami: jako Gaspar (czyli Kacper) da India i Gaspar da Gama. W wielkiej encyklopedii portugalsko‑brazylijskiej występuje jako Gaspar da India, za to w Portugalii ta sama osoba to Gaspar da Gama, bo to bardziej kojarzy się z nazwiskiem szefa wyprawy. Pierwsze nazwisko sugeruje jego liczne związki z Indiami, drugie, a więc swoje, nadał mu na chrzcie Vasco da Gama, którego stał się doradcą i przewodnikiem. Obydwóch musiały ze sobą łączyć dość bliskie związki. Imię Kacper wzięto od jednego z trzech króli. Istnieją dwie wersje, gdzie odbył się jego chrzest. Jedna wspomina Indie, druga Lizbonę, dokąd przybył z Vasco da Gamą i został nawet dworzaninem króla Portugalii. Jak było naprawdę? Nie wiadomo.

Kim zatem był Gaspar da Gama i skąd wziął się w Indiach? Urodził się prawdopodobnie w połowie XV wieku na terenie Polski, w Poznaniu. Daty nie są pewne. Niektóre źródła podają rok 1444 jako datę jego urodzenia. Był z pochodzenia Żydem. Kiedy rodzina, a wraz z nią Gaspar, opuściła Polskę, nie bardzo wiadomo. Zajmował się żeglarstwem, podróżami i handlem. W swoich wędrówkach zahaczył o Palestynę i Aleksandrię. Jakiś czas przebywał w Granadzie, gdzie opanował język hiszpański. Do Indii prawdopodobnie dotarł wraz z kupieckimi karawanami i zatrzymał się w tym kraju na dłużej. Był pośrednikiem nie tylko handlowym. Opanował biegle kilka języków europejskich i parę języków używanych w Indiach, co potem bardzo się przydało. Łatwo nawiązywał kontakty z miejscowymi władcami. Gdy w Indiach pojawił się Vasco da Gama, Gaspar przekroczył czterdziestkę.

Przez cały wrzesień 1998 roku przebywałem w Portugalii. Mieszkałem tam w małym miasteczku Feijó pod Lizboną, po drugiej stronie Tagu w Quinta das Romazeiras, rezydencji położonej pośrodku ni to dużego ogrodu, ni to parku, domu polskiej pisarki emigracyjnej Marii Danilewicz Zielińskiej (1907–2003) który zbudował po wojnie drugi mąż pisarki Adam Zieliński, dyplomata rządu generała Sikorskiego. Literackim plonem tego dość długiego pobytu były moje rozmowy z sędziwą gospodynią o jej pracy pisarskiej i dorobku naukowym, gdy zajmowała się nowo odnalezionymi rękopisami Adama Mickiewicza, które pojawiały się w antykwariatach na całym świecie.

Był również drugi obszar moich zainteresowań, bardziej związany z historią najnowszą Polski – studiowanie papierów, jakie po sobie pozostawił pierwszy mąż pani Marii, inżynier Ludomir Danilewicz, który odegrał jedną z kluczowych ról poznania przez wywiad polski tajemnic supernowoczesnej niemieckiej maszyny szyfrowej „Enigma”. Danilewicz był znawcą radiotechniki i to on odniósł pierwszy spektakularny sukces w kwestii „Enigmy”, zbudował w Warszawie polską kopię tej maszyny, którą nazwano Lacida. Był to skrót nazwisk ludzi związanych z tą sprawą.

Mieszkając nad Tagiem, pani Maria dużo pisała o mało znanych związkach polsko‑portugalskich w przeszłości, a były one w pewnych latach bardzo intensywne. W kręgu jej zainteresowań znajdował się również Gaspar da Gama.

Gaspar był w Indiach kimś w rodzaju naczelnika ceł, doradcą handlowym i tłumaczem. To on namówił Portugalczyków, by swoje kantory ulokowali w Goa, gdzie miejscowy władca był do nich przychylnie nastawiony. Skłonił ich również do umocnienia wysepki Andżediwy. Był doradcą w sprawie handlu zamorskiego króla Portugalii. Towarzyszył również wyprawom Cabrala, którego zainteresował Koczimem. Podczas drugiej podróży do Indii zaproponował mu zmianę kursu na kierunek bardziej zachodni. W ten sposób w 1500 roku Cabral wskutek pomyłki przebył Atlantyk i odkrył Brazylię.

Data śmierci podróżnika z Polski jest niepewna. Miał zginąć podczas oblężenia Kalikutu. Jest to mało prawdopodobne. Według drugiej wersji zmarł śmiercią naturalną w Indiach ok. roku 1510. Dlaczego wiemy o nim tak mało? Ponieważ sprawozdania z podróży Vasco da Gamy i Cabrala uległy całkowitemu zniszczeniu. Stało się to podczas wielkiego trzęsienia ziemi w Lizbonie 1 listopada 1755 roku.

WYDAWCA:
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
©2017-2022 | Twórczość
Deklaracja dostępności
error: Treść niedostępna do kopiowania.